Sposób życia i styl

Marihuana zawsze lecznicza?

Jej prozdrowotne właściwości zostały docenione już ponad 12 tysięcy lat temu, kiedy to w starożytnej chińskiej medycynie dostrzeżono ogromny potencjał, jaki drzemie w suszu z konopi indyjskich. Choć w dzisiejszych czasach lecznicza marihuana budzi liczne kontrowersje i większość ludzi podchodzi do niej raczej sceptycznie, prawda jest taka, że faktycznie może się ona pochwalić działaniem łagodzącym objawy chorób pogarszających komfort życia. Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej historii medycznej marihuany i sprawdźmy, w jakich przypadkach jest ona najczęściej stosowana.

Podróż z Azji do angielskiego dworu – krótka historia medycznej marihuany

Dobroczynny wpływ marihuany na zdrowie doceniono już starożytnej Azji (na pograniczu terenów, które obecnie zajmują Chiny oraz Indie) – to właśnie tam nasiona tejże rośliny były jednym z głównych składników leczniczej pasty, którą stosowano do leczenia wszelkiego rodzaju oparzeń, owrzodzeń oraz różnorakich stanów zapalnych powodujących ból. Jak głosi jedna z legend, również słynny chiński przywódca – cesarz Shen Neng – zalecał swoim dworzanom picie herbaty z marihuany, która podobno miała przynieść ukojenie w leczeniu takich dolegliwości, jak m.in. malaria i dna moczanowa, czy też bóle reumatyczne. Susz z konopi indyjskich cieszył się popularnością również w Indiach oraz Starożytnej Grecji, gdzie stosowana była w leczeniu bólów zęba, uszu, obrzęków, ciężkich ran, a także jako środek znieczulający mający przynieść ukojenie podczas operacji.

Wieść o leczniczych właściwościach marihuany szybko rozeszła się po całym świecie, a popularność tego – jakby nie patrzeć – naturalnego rozwiązania rosła w siłę. Jej potencjał dostrzegł także nadworny lekarz królowej Wiktorii, Sir Russell Reynolds, który zalecił władczyni Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii oraz Irlandii palenie liści konopi w celu zmniejszenia dotkliwych bólów menstruacyjnych, z którymi królowa musiała zmagać się co miesiąc.

Amerykańskie kontrowersje wokół wykorzystania konopi indyjskich

Choć wszystko wskazywało na to, że świat znalazł naturalne lekarstwo na różnego typu schorzenia oraz dolegliwości bólowe, to jednak również w tym przypadku sprawdziła się zasada brzmiąca “Wszystko, co dobre kiedyś się kończy”. I tak oto, na skutek walki o zwiększenie własnych zysków (a tym samym podcięcia skrzydeł konkurencji), medyczna marihuana została finalnie owiana złą sławą. Zacznijmy, jednak od początku.
Oprócz rozległych właściwości medycznych, konopie doskonale sprawdzają się również jako materiał, z którego wytwarzany jest papier. Ponadto, w porównaniu z drewnem, przetwarzanie włókien cannabis-u jest zdecydowanie prostsze i tym samym bardziej ekonomiczne. W obliczu takiej sytuacji większość producentów papieru musiała zmierzyć się z widmem bankructwa, poza słynnym potentatem fortuny i producentem papieru, który w swoim władaniu posiadał jedną z najsłynniejszych gazet w USA – Williamem Randolphem Hearstem.

W obliczu utraty fortuny, a także starcia z Meksykanami upominającymi się o zwrot zawłaszczonych przez niego terenów, postanowił rozpocząć rasistowską nagonkę w swoich gazetach, gdzie nie omieszkał nadmienić, że Latynosi palący marihuanę z lufki – jakie zamówić można przez stronę https://vaporshop.pl/pl/39-lufki – urządzają diaboliczne obrzędy. W obliczu takiej rewelacji jak najszybciej powinno się zakazać uprawy tej rośliny na terenie Stanów Zjednoczonych. Plan Hearsta się powiódł – w 1937 roku przed amerykańskim kongresem miała miejsce seria przesłuchań w celu delegalizacji marihuany, której finalnie zabroniono używać w 46 amerykańskich stanach, a wiadomość o jej “złej sławie” szybko trafiła również do innych krajów.

Wielki powrót leczniczej marihuany

Na szczęście okres, gdy marihuana cieszyła się ograniczonym zaufaniem, nie trwał zbyt długo. W latach 60. naukowcy wyizolowali THC (jeden ze składników psychoaktywnych konopi) i tym samym raz na zawsze zmienili podejście do leczniczej marihuany. Okazało się bowiem, że zawarty w składzie kannabidiol pozbawiony jest właściwości psychoaktywnych, za to doskonale sprawdza się w leczeniu padaczki lekoodopornej oraz innych przypadłości.

Obecnie marihuana wykorzystywana jest do leczenia m.in. następujących dolegliwości zdrowotnych:

  • stwardnienie rozsiane – łagodzi ból oraz spastyczność mięśni,
  • glejak – wstrzykiwanie marihuany prowadzi do złagodzenia guza,
  • jaskra – obniża ciśnienie w gałce ocznej i poprawia widzenie,
  • rak – łagodzi mdłości oraz nudności podczas chemioterapii,
  • epilepsja – zmniejsza ataki padaczkowe,
  • AZS – stosowana w formie kremu normalizuje stan wrażliwej skóry,
  • AIDS – przywraca apetyt chorym.

Lecznicza marihuana w Polsce i w Europie to nie tylko nielegalny susz i bletki. Choć niewątpliwe lecznicza marihuana może pochwalić się szeroką gamą właściwości, to jej zdobycie nie należy do najprostszych. Jej sprzedaż na terenie Polski jest możliwa jedynie wówczas, gdy podmiot uzyska zgodę Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych na wprowadzenie na rynek danego produktu. Dobrą wiadomością dla wszystkich osób rozważających to rozwiązanie jest to, że od 17 stycznia 2019 r. można w Polsce kupić medyczną marihuanę. Aby ją zdobyć, należy otrzymać od lekarza receptę na specjalnym druku Rpw – recept narkotycznych.

Większość Państw UE z umiarkowanym entuzjazmem podchodzi do tego rozwiązania – lecznicza marihuana nielegalna jest m.in.:

  • w Bułgarii,
  • na Słowacji,
  • w Szwecji,
  • w Estonii,
  • na Litwie.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 + 7 =